PRZYGOTOWANIA DO WYSTAWY W SZCZECINIE W ZPAP

EFEMERYCZNE-KRÓTKA HISTORIA POWSTANIA
Od zawsze tworzyłam grafiki i chowałam je do szuflady. Wydawały mi się zbyt abstrakcyjne aby pokazywać je na lekcjach rysunku. Dopiero na trzecim roku studiów (na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu) dowiedziałam się czym jest action painting, na czym polega istota tego kierunku/nurtu. Nigdy nie odważyłabym się pokazywać swoich prac, gdyby nie Profesor z pracowni malarstwa, który wręcz kazał przynieść mi prace niezwiązane z zajęciami (czyli moje efemeryczne). Z wielkim strachem rozłożyłam grafiki na podłodze, zajęło one powierzchnię niemalże całej pracowni (duże tego mam;). Profesor powiedział krótko-„(…)to jest dobre, a jeśli nie pokażesz tego szerszej publiczności, to tak jakby to nie istniało. Szanuj swoją wrażliwość, twórczość i miej odwagę”. Warto wspomnieć, że ów profesor na studiach uchodził raczej za surowego opiniodawcę, a tu …wow. Po takich słowach głupio było nic nie zrobić dalej z pracami. Złożyła więc wniosek o przyjęcie mnie do ZPAP, został rozpatrzony pozytywnie i przyjęto mnie do niezwykłego grona Polskich Artystów. Bardzo szybko zostałam wciągnięta na listę wystaw na rok 2016, co było dużym zaskoczeniem, bo w tamtym czasie miałam 27 lat i byłam najmłodszą osobą która miała mieć wystawę w Galerii ZPAP. Kiedy do wystawy pozostało pół roku wpadłam w naprawdę dużą panikę.
Czy mam wystarczająco dużo prac jak do galerii o tak dużej powierzchni? Czy nie zostaną wyśmiane? W końcu po raz pierwszy zobaczą je obcy ludzie i to nie byle jacy, tylko fachowcy w dziedzinie sztuki, malarstwa, ogólnie sztuk wizualnych…Bardzo się bałam. Przez pół roku przed wystawą codziennie po pracy siadałam do rysowania, oprawiania. Każdy weekend spędzałam w szklarni w ogrodzie robiąc eksperymenty ze swoimi grafikami.

Z perspektywy czasu, a pisząc to w roku 2019, czyli 3 lata po wystawie powiem Ci, że było warto. Po pierwsze, fajnie jest zmierzyć się ze sobą, wystawić swoje Ego, na takie niebezpieczeństwo, na możliwość wyśmiania, krytyki. Po drugie jako projektant wnętrz czuję się dumna, że zajmuję się grafiką, mam swoją odskocznie, swoje hobby, które jak się okazało po wystawie spotkało się z uznaniem nie tylko krytyków sztuki (o czym można przeczytać na stronie ZPAP http://www.zpap.szczecin.pl/wystawy/ola_kosciow_efemeryczne.htm ), ale również osób które kupiły grafiki. Miesiąc po wystawie kiedy została zdjęta prawie wszystkie się sprzedały, a to jest wyznacznik aprobaty odbiorców.

 

3 lata po wystawie cieszę się, że zdecydowałam się na taki krok…3 lata po wystawie, myślę sobie, że czas przygotować coś nowego, coś co zestresuje mnie i wybije z komfortu równie mocno co pierwsza wystawa.